Nad Druzno 20.05.2006r.



punkcie widokowym nad jeziorem Druzno druh dowiedział się od pana doktora Terlikowskiego, w długi weekend majowy podczas pobytu w Bieszczadach. Musiał go zobaczyć i dlatego 20 maja wyruszyliśmy nad to zarastające jezioro. Pogoda była wietrzna z pojawiającym się od czasu do czasu słońcem. Licząca 44 osoby grupa jak zwykle rozciągnęła się. Tak to już jest. Można w grupkach poplotkować a każdy ma przecież swoje tempo marszu. Idąc wałem po prawej ręce mieliśmy rzeczkę Balewkę, oddzieloną od jeziora szerokim pasem olsu, a po naszej lewej stronie rozpościerał się typowy żuławski krajobraz. W miejscu gdzie Balewka oddalała się od wału w kierunku Druzna, wzdłuż jej lewego brzegu, rozpoczynała swój bieg ziemna ścieżka. Szła ona sztucznie usypaną, wzmocnioną palami groblą. Po dobrym kilometrze wchodziła w jezioro, a na jej końcu ujrzeliśmy piętrową, zadaszoną, drewnianą wieżę. To był ów punkt widokowy. Wokół jezioro z mnóstwem ptactwa. Widoczne gniazda łabędzi z ptakami wysiadującymi jaja, różne gatunki pływających bądź zrywających się do lotu kaczek i gęsi. Raj dla ornitologów. Daleko za przeciwległym, wschodnim brzegiem, na stokach Wysoczyzny Elbląskiej rozłożone wsie oraz wieże kościoła w Przezmarku i zamku w Pasłęku byłyby wspaniałym motywem dla malarzy. Znakomite miejsce na letnią przejażdżkę rowerową. Wracając od wiaty minęliśmy się z równie liczną grupą studentów naszej uczelni prowadzoną przez wspomnianego już pana doktora. Mieli zajęcia monograficzne związane z unikatowym terenem Europy, jakim są Żuławy. Dalej nasza droga widła znowu drogą wyłożoną betonowymi płytami, ciągnącą się wzdłuż wału. Po około dwugodzinnym marszu dotarliśmy do głównej drogi asfaltowej. Tam część skorzystała z uprzejmości PKS-u a reszta wałem Tyny podążyła w stronę widocznego jak na dłoni Elbląga.