Lisi Parów 5.12.2009r.



ie wszędzie udało się na tym rajdzie dotrzeć. Zabrakło czasu na przejście do lasu o nazwie "Sarni Taniec". Dlaczego? Marsz " Lisim Parowem" okazał się trudny ze względu na błotnisty teren. Szliśmy dnem parowu i co chwila grzęźliśmy w błocie. Tempo marszu było więc bardzo wolne. Jar niczego sobie. Fajnie się prezentował pomimo ponurej pogody. Musi tu być ładnie, gdy roślinność jest zielona. Nie spodziewaliśmy się tak szerokiej rzeczki, z niewieloma miejscami do przeprawy.
Mniej więcej w połowie, "Lisi Parów" przecina leśny dukt. W tym miejscu znajduje się efektowny przepust, a za nim kilka małych wodnych kaskad. Ciekawe miejsce. Za drogą szliśmy górą parowu i po kilkuset metrach druh znalazł miejsce na ognisko. Kiełbaski, kanapki i ogromny kawał wędzonego boczku, który przyniósł druh, powędrowało na patyki. Popas się przedłużył. W "demokratyczny" sposób zostało wybranych dwoje "Włóczybutów" do rady sekcji AZS PWSZ w Elblagu - "Yeti" i Filip.
Gdy wyszliśmy z małego, świerkowego zagajnika oczom naszym ukazała się spora plantacja czarnej porzeczki. Szkoda, że to nie lato. Idąc między szerokimi rzędami owocowych krzaków doszliśmy do drogi prowadzącej do oddalonej o dwieście metrów wioski Rychnowy. Za drogą widniał Sarni Taniec. Niestety, do odjazdu autobusu PKS-u zostało już niewiele czasu, a musieliśmy jeszcze dojść do Huty Żuławskiej. W tejże wsi siedząc na schodach sklepu "Włóczybuty" czekając na transport gwarzyły o tym i owym. Ten rajd, który odbył się 5 grudnia, był ostatnim dłuższym spacerem w 2009 roku. Z imprez sekcji pozostała jeszcze Leśna Wigilia a potem będziemy już o rok starsi.