Sprzątanie po "Azymutówce" 23.01.2010r.



rzede wszystkim tego dnia - 23.01.2010r. był siarczysty mróz. Idąc, nie odczuwało się tego ale "Haribowy" termometr wskazał nawet -16o C. Wszyscy opatuleni kroczyliśmy za druhem, który bez trudu odnajdywał ukryte punkty, których my szukaliśmy nocą w listopadzie. Cwaniaczek! Było cudownie. Nareszcie prawdziwa zima ze śniegiem i słońcem.
Przy kolejnym, znalezionym biało-czerwonym kartoniku miła uroczystość. "Depreska" sama znalazła swój Super Włóczybutowski dyplom. Druh go potem uroczyście Jej wręczył. Mamy już 18 "Super Włóczybutów" - turystów, którzy uczestniczyli w 40 imprezach naszej sekcji.
Po kolejne punkty trzeba było się wspinać. Nie wszystkim się chciało i ci marzli czekając na "górali". Między 8 a 9 punktem tradycyjnie rozpaliliśmy ognisko. Głód doskwierał każdemu i trzeba go było zagłuszyć. Najlepsze są do tego smażone kiełbaski. Wkrótce skwierczało nad ogniskiem. Druh jak zwykle się wyłamał i opiekał spory kawałek wędzonego boczku.
Na całej trasie towarzyszył nam proporzec, który od ostatniej Leśnej Wigilii zabieramy na wędrówki. Wykonała go Pani Czesława - mama "Kwatermistrza". Bardzo dziękujemy! Druh wyznaczał kolejne osoby na proporcowych. Każdy mógł go przez jakiś czas nieść. Szczególnie wdzięcznie wyglądały z nim "Ciepnięta" i "Kaka". "Spetznaz" przypomniał sobie stare, dobre wojskowe czasy. Około 14-tej dotarliśmy do Suchacza. Mieliśmy jeszcze trochę czasu do autobusu ,więc ruszyliśmy nad Zalew. Ogromna zamarznięta powierzchnia zrobiła na nas spore wrażenie. Aż chciało się przejść na Mierzeję Wiśłaną. Może innym razem.