Tolkmicko - Pogrodzie 27.02.2010r.



o był piękny spacerek. Ledwie około 10 kilometrów. Nad nami słońce a pod nogami woda. Buty przemoczone od topniejącego śniegu i ukrytych pod nim kałuż. Można powiedzieć, że czuć było wiosnę.
Po drodze obowiązkowo zaszliśmy na Wały Tolkemita. Nic się nie zmieniły. Trwają w swojej historii. Bardzo okazale prezentowała się Stradanka. Wiła się w korycie jarów a wezbrany i szeroki jej nurt, zrobił na nas wrażenie.
Tym razem grupę prowadzili "Marynarz" z "Kwatermistrzem". Nie dali nam się zmęczyć. Wiedli nas trawersami jarów i zręcznie omijali wszelkie zejścia i podejścia. Słusznie, bowiem po tak długiej, miesięcznej przerwie, należy się najpierw rozchodzić.
Ognisko rozpaliliśmy około 3 kilometrów od Pogrodzia. Tam "Kwatermistrz", kładąc proporzec na ramionach wybrańców, potwierdzał nadane przez druha pseudonimy. I tak Kasia z nierozłącznym Jędrkiem zostali "Procentami". Dlaczego? Bo na 200-300% mieli zawsze gdzieś być, ale nie byli i te procenty ciągle wokół nich krążą. Łukasz został "Erystykiem". Zdradził nam, że miał kiedyś taki przedmiot, którego treścią była nauka o rozwiązywaniu problemów. Był z tego taki dumny, że druh go wynagrodził. Zaocznie chciała być dotknięta proporcem "Yeti", która jeszcze przed pojawieniem się tego znaku sekcji została ochrzczona tą ksywą. "Kwatermistrz" nie mógł odmówić jej tej przyjemności.
Fajnie jest, gdy na rajdzie pojawiają się "starzy" wyjadacze. "Zmorka", która przyjechała na te parę chwil spod Pelplina oraz wiecznie zajęty pracą "Marynarz". Na asfalcie, przed Pogrodziem, nasze mokre buty zostawiały wyraźne ślady. Mistrzynią w przewracaniu się, podczas tej wędrówki, została Iza. To zgodna ocena wszystkich mężczyzn.