Rajd do Smoków 18.03.2001

omimo niedzieli, o godzinie 815 pod muszlą, w Bażantarni, zebrały się 43 osoby. Wśród nich było 33 członków naszej sekcji, pozostali to goście. Pogoda była taka sobie. Pochmurno, zimno. Ruszyliśmy niebieskim szlakiem. Duża grupa wkrótce rozciągnęła się i początek stracił kontakt z końcem. Zatrzymaliśmy się na chwilę nad jeziorem Goplanica. Taflę wody skuwała cieńka warstwa lodu pokryta, białym śniegiem. Trasa prowadziła urozmaiconym brzegiem jeziora. Po trzech kilometrach weszliśmy w opłotki Jagodnika. Pomagając staruszce w transporcie chrustu na opał, dowiedzieliśmy się o biedzie w tej wsi i szerzącym się pijaństwie wśród bezrobotnych. Wkrótce dotarliśmy do jeziora Martwego. Wyszło słońce i wszystko dookoła ożyło. Odezwały się ptaki. Na polu biwakowym w Jeleniej Dolinie, (cel naszej marszruty), było sporo ludzi. Wszyscy czekali na kąpiel ludzi - morsów, która miała odbyć się w samo południe. Był przygotowany przerębel i aparaty na statywach. Mieliśmy jescze do godziny "X" około 40 minut. Jedliśmy, piliśmy i rozkoszowaliśmy się przepiękną pogodą. Po półgodzinnym odpoczynku postanowiliśmy nie czekać na widowisko, tylko wracać. Szliśmy wąską, leśną asfaltówką. Tempo marszu było bardzo różne. Druh podzielił więc wędrowców na dwie grupy. Ci co się śpieszyli, poszli asfaltem do głównej drogi i stamtąd "sobie tylko znanym sposobem" dotarli "pieszo" do Elbląga. Druga grupa doszła do miasta klucząc lasami, polami, pokonując bagna i płosząc stado dorosłych dzików. Te dwadzieścia kilka kilometrów pokonaliśmy w sześć godzin. Niektórzy żałowali, że to już koniec i dopytywali się o następny wypad.