Cmentarz w "Ceglanym Lesie" - 16.10.2010r.



awsze uśmiechnięty, uprzejmy, dżentelmeński i dzisiaj lekko wzruszony Pan Andrzej, otrzymał na tym rajdzie (16.10.2010r.) od druha dyplom i tytuł "Super Włóczybuta". Ma za sobą przeżytych 40 imprez sekcji. Znają się z szefem sekcji od wielu lat i wspólnie niejedną turystyczną przygodę przeżyli, wędrując po terenach całej Polski. Uroczystość odbyła się w miejscu starego cmentarzyka rodowego Wangenheimów, którzy w XVIII wieku wykupili majątek mieszczański, Jagodno Wielkie. Kępę wysokich starodrzewów, na niewielkim wzniesieniu, nietrudno było znaleźć wśród niskiej roślinności. Ozdobny, betonowy blok świadczył o tym, że nie znalazł tu się przypadkiem i że musiało tu być, zaznaczone na niemieckich mapkach, miejsce pochówków. Poniżej cmentarza rozpaliliśmy ognisko. Przy pięknej pogodzie zaskwierczały kiełbaski. Młode "Włóczybuty" wypełniały deklaracje członkowskie, przypatrując się turystycznym wygom. Potem ruszyliśmy na południe. W lesie, co jakiś czas, mijaliśmy pozostałości zabudowań wspomnianego wyżej majątku a bardziej na południu, starego Zawiszyna. Znowu byliśmy przy bramie z dwoma potężnymi, murowanymi kręgami w ziemi. Był to trudny kawałek drogi. Szliśmy "na Słońce" poprzez zarośla tarniny, jeżyn, pokrzyw. Następny, krótki postój zrobiliśmy przy "Karcianym Kamieniu". Kilka fotek i w drogę. Teraz młodzi adepci turystyki mogli się przekonać o różnorodnej formie terenu naszej Wysoczyzny. Pokonanie kilku jarów musiało dać im się we znaki. Około godziny 14-tej doszliśmy do nowej, asfaltowej drogi łączącej ulicę Mazurską z wcześniej wybudowaną drogą w głąb Modrzewiny. Większość z nas widziała ją po raz pierwszy. Wyglądała nieźle. Jeszcze martwa, ale ze znakami, przystankami autobusowymi, przejściami dla pieszych i szerokimi ścieżkami rowerowymi. Po 30 minutach, w promieniach słonecznych, doszliśmy do największego w Elblągu domu handlowego i tam się rozstaliśmy. Spotkamy się za cztery tygodnie na 200 imprezie "Włóczybutów"!