Do ujścia Wisły - 12.05.2012





yło bardzo zimno i wietrznie. W dodatku mieliśmy tylko 5 godzin, bowiem chcieliśmy zdążyć do Stegny na wybrany autobus.
Do Jantaru maszerowaliśmy lasem. Szło się dobrze. Drzewa chroniły przed wiatrem i zimnem. Gdy wyszliśmy na plażę, wszystko się zmieniło. Do wymienionych czynników doszedł jeszcze piasek. Widoczne z daleka miejsce ujścia rzeki, było po godzinie marszu tak samo odległe. Mała grupa "Włóczybutów" rozciągnęła się i zebraliśmy się do kupy dopiero na końcu betonowego mola. Fajne miejsce. Dookoła woda. Z prawej ciągnąca się po horyzont Mierzeja Wiślana a z lewej, za mieszającą się z morzem Wisłą, widoczne Trójmiasto z Portem Północnym w roli głównej. Nie zabawiliśmy tam długo. Wiatr i czas zmusił nas do powrotu. Ci, co mieli więcej sił, ruszyli przodem i zdążyli na autobus. Pozostali z druhem dotarli do Stegny później.
Trochę szkoda, że nie było słońca i gonił nas czas. Wrócimy tu kiedyś i może się poopalamy.