"Rozruch VII" - 15.09.2012





ierwsze spotkanie po wakacjach było nietypowe. Spędziliśmy je przy ognisku w Bażantarni, piekąc kiełbaski. Żadnego "włóczenia" się. To było zaplanowane, bowiem spodziewaliśmy się zobaczyć najmłodszych "Włóczybutów". Tak też się stało. Polanka przy wiacie za działkami odmłodniała. Przybyli "Guzia" z Piotrkiem i synkiem Szymonkiem, "Kluska" z Mateuszkiem. "Czarna" z "Gwoździem" przyprowadzili najmłodszego turystę - Mateuszka, a "Sumienie" i "Świety" zjawili się z siatkarzem - Bartoszkiem.
Poczuliśmy się jak na wielkim festynie rodzinnym. Mamy rozmawiały o swoich pociechach. Tatusiowie baczyli na synów, dumnie prężąc się przed innymi "Włóczybutami" a stary druh siedział uśmiechnięty obserwując dwóch swoich wnuków i dwóch "włóczywnuków". Z niedowierzaniem kręcił głową mrucząc pod wąsem - "Do czego to przez te lata doszło".