Sprzątanie po "POGEZANI". 25.01.2014r.





hyba pierwszy raz w historii sekcji dojechaliśmy do Próchnika, miejsca startu rajdu, trzema osobowymi samochodami. Piękna, mroźna pogoda kusiła do wędrówki. Przez cały rajd towarzyszył nam wiernie, zadbany wilczur. Ruszył naszym tropem ze wsi.
Na skraju Próchnickiego Jaru podzieliliśmy się na dwie grupy. Jedna zbierała punkty z dna wąwozu, druga z jego południowego brzegu. Spotkaliśmy się przy dużym paśniku nad strumieniem, a właściwie jego lodowatą formą. Było około minus 15 stopni i na dnie jaru mogliśmy się poślizgać po zamarzniętej powierzchni cieku.
I tak odpinaliśmy z drzew punkt po punkcie. Dwa punkty ktoś musiał zebrać, albo zniszczyła je natura. Gdy część grupy ruszyła zdjąć kolejną tabliczkę, reszta zabrała się za rozpalenie ogniska. Chrustu było pod dostatkiem, więc w krótkim czasie pojawił się wesoły płomyk. Po napełnieniu żołądków ruszyliśmy po dwa ostatnie punkty. Nasz czworonożny towarzysz tropił bez przerwy leśne stworzenia. Ostatnią tabliczkę odpiął z ambony "Marynarz", stary "Super Włóczybut", którego nie było na rajdzie od wielu lat. Druh szczególnie ucieszył się na jego widok. Odprowadziliśmy "Faceta"- bo tak druh nazwał psa, do Próchnika, wsiedliśmy do samochodów i odjechaliśmy do Elbląga. Tą wyprawą zakończyliśmy prawie semestr zimowy. Prawie, bowiem przed nami pozostał tradycyjny, zimowy wyjazd w Bieszczady.