"Złota Wyspa". 25.04.2015r.





podziewaliśmy się deszczu - a tu słońce, miało wiać - a tu zefirek, miało być mokro - a tu wydeptana, sucha trzcina, obawialiśmy się milionów zielonych owadów - a tu nic.
Jeszcze nigdy w historii wędrówek na "Złotą Wyspę" nie było tak łatwo. Bardzo szybko dotarliśmy do latarni "Andzi". Wielu z nas ubrało się za grubo na ten rajd. Słońce paliło karki i odsłonięte przedramiona. Plecy spływały potem.
Na samym cyplu było bardzo przyjemnie. Gdyby były warunki, można by się opalać. Z jednej strony, oddalona kilkaset metrów, zieleniąca się Wysoczyzna Elbląska a z drugiej ciągnący się za horyzont pas Mierzei Wiślanej. Wokół pełno ptactwa i widoczne na każdym kroku wiosenne ożywienie w przyrodzie. Te kilka godzin w terenie, w takiej pogodzie musiało pozytywnie wpłynąć na humory "Włóczybutów".