Leśna Wigilia 17.12.1999r.



ez śniegu, ale mroźnie było 17 grudnia 1999 roku w Bażantarni. Około czterdziestu młodych ludzi,z druhem na czele, przemierzało leśne ciemności. Szli gęsiego, szli na leśną Wigilię. Prócz druha nikt nie znał celu marszu. Okazała się nim wiata na "Polance Wywiadowców". Mała polanka okolona ze wschodu brzozami, a z zachodu łagodnie wspinającym się modrzewiowym laskiem, przed którym biegła z południa na północ leśna droga.
Po kilkunastu minutach zrobiło się przytulniej i pozornie cieplej. Zapłonęły świeczki i pojawiły się świąteczne ozdoby. Były kolędy przy gitarze, dzielenie się opłatkiem, życzenia, małe prezenty, jakieś ciastka i tort. Dlaczego tort? Bo w tym dniu obchodziła swoje, któreś tam urodziny, Kasia. Większość z obecnych, pierwszy raz w życiu spędziła w takiej scenerii nieco wcześniejszą Wigilię. Mimo rodzinnej, ciepłej atmosfery mróz dawał się we znaki. W mig zapłonęło ognisko, przy którym jeszcze przez długi czas rozbrzmiewały śpiewy i tańczono pląsy.