Z Próchnika do Elbląga 15.10.2016r.




owe "Włóczybuty" spisały się doskonale. Uśmiechnięte twarze, żadnych narzekań i dobra sprawność fizyczna. Przy słonecznej, acz wietrznej pogodzie, przemaszerowaliśmy z Próchnika do Elbląga. Pomimo połowy października trudno było dostrzec typową jesień. Liście na drzewach jeszcze zielone a pod nogami brak było szeleszczącego kobierca.
Pierwszym celem był "Karciany Kamień". Dojścia do niego pilnował głęboki jar, który "Włóczybuty" sprawnie pokonały, chociaż niektórzy ciężko sapali. Po drugiej stronie jaru, na słonecznej polance wyrównywaliśmy oddechy i pulsy. Trwało to krótko, bo do "Kamienia" było już tuż, tuż.
Osiem potężnych lip okalało leżący w środku głaz. Druh opowiedział krótką legendę o diable i pastuszkach, zrobił pamiątkowe zdjęcie i ruszyliśmy szukać miejsca na drugi cel - ognisko.
Po kilkuset metrach na środku zarośniętej drogi, wśród jeżyn i drzew zapłonął ogień. Zaraz pojawiły się kije z kiełbaskami. Na prośbę druha Żaneta zrobiła listę obecnych a szef sekcji przyjmował od studentów deklaracje członkowskie AZS.
Ostatnim celem był Elbląg odległy o kilka kilometrów. Kierunek marszu był prosty, szliśmy na słońce. Trasa była płaska, poza kilkoma niewielkimi zagłębieniami. Po godzinie marszu oczom naszym ukazały się budynki parku technologicznego na "Modrzewinie" a potem osiedle "Zawada". Doszliśmy w pobliże elbląskiej "Galerii" i tam przed rozstaniem umówiliśmy się na następne spotkanie - Jesienne Marsze na Orientację.