Rubno-dęby-"Karciany Kamień"-Krasny Las. 18.11.2017r.





uż dawno druh nie nadawał "Włóczybutom" pseudonimów. Tym razem przy rosłych, zdrowych dębach w okolicach Rubna Wielkiego po wręczeniu legitymacji i znaczków KU AZS, tego zaszczytu dostąpiła Anita - nazwana "Gumiarą" i Żaneta, której przypadł pseudonim "Kłamczucha". Dlaczego właśnie takie pseudonimy- zapytajcie je sami.
Do dębów doszliśmy poligonowymi bezdrożami z Rubna. Mokro i błoto to główne atrybuty tej wędrówki. Na szczęście nie padało.
Po uroczystościach przy "olbrzymach" klucząc między wąwozami, olchowymi zagajnikami dotarliśmy do "Karcianego Kamienia". Szef sekcji nie omieszkał kolejny raz opowiedzieć legendy o tym miejscu, w którym pastuszkowie ograli w karty diabła.
Wszystkim już kiszki zaczynały grać marsza ale ktoś wymyślił pokonanie sporego wąwozu. Po niemałym wysiłku, po drugiej stronie przeszkody w końcu "Spetznaz" z "Gwoździem" i Danielem rozpalili ognisko. Na mokre liście zaczęły opadać wióry z ostrzonych na kiełbaski kijków a dziewczyny pod dowództwem "Ziarenka" przygotowywały do pieczenia banany z czekoladą. Kiełbaski skwierczały a banany owinięte w sreberka miękły w ogniu. Potem była uczta. Brakowało tylko do parujących bananów łyżeczek ale druh je na miejscu "wystrugał".
Wszyscy jedli na czym popadło ale dwie niezwykle dzielne kobitki były do tego wybitnie przygotowane - talerzyki, widelczyki, serwetki. Wygłądały wśród nas jak "arystokratki". Zresztą kto wie czy te określenie do nich nie przylgnie?
Do autobusu z Krasnego Lasu pozostało około 2 kilometrów, które "Włóczybuty" w dobrych nastrojach i mokrych butach pokonały błyskawiczne. Gdy czekaliśmy na przystanku na 12-tkę nagle podjechało audi. Myśleliśmy, że może kierowca chce spytać o drogę. Nic z tego. To był powrotny transport dla dwóch dziewczyn z naszej grupy (pewnie domyślacie się dla kogo). Takim to dobrze!
Na tym rajdzie było aż 31 osób. Trochę nowych twarzy ale też pojawiły się po dłuższej nieobecności stare "Włóczybuty" - "Ziarenko", "Idol", "Spetznaz", "Gwóźdź", "Haribo", Daniel. To wymieszanie "starości" z młodością zawsze daje wspaniałą atmosferę.