Nocny Alarm. 03/04.03.2018r.




ruh rozesłał nagłego maila do "Super-Włóczybutów" z propozycją przemarszu nocą z Krynicy Morskiej do Elbląga lodem przez Zalew Wiślany. Nie wszyscy mogli, ale w autobus, w sobotę 3 marca o godzinie 18.30 wsiadło ośmioro "Włóczybutów" - "Asina-Ziarenko", "Zmorka", "Idol", "Kwatermistrz", "Marynarz", "Spetznaz", "Pan Andrzej" i druh. Oprócz "Pana Andrzeja" i druha, pozostali to absolwenci naszej Uczelni.
Na lód weszliśmy o 20.15 z małej plaży w Krynicy Morskiej, obok portu rybackiego. Zalew skuty był ponad 20 cm grubości lodem a z wierzchu pokryty dodatkowo kilku centymetrową warstwą śniegu. Szliśmy szybko i pewnie. Zmusił nas do tego 14 stopniowy mróz. Od czasu do czasu słychać było jak lód pracuje. Pokonywaliśmy zamarznięte, cienkie szczeliny między ogromnymi połaciami lodu. W jednym miejscu zamarznięta szczelina miała około metra szerokości. Woleliśmy ją przeskoczyć.
Przy latarni "Piotruś" byliśmy kilka minut po 22-giej. Trzeba było się wdrapać na potężny, okrągły, wysoki kamienny cokół, na którym stał błyskający białym światłem "Piotruś". Rozpalilismy ognisko, upiekliśmy w folii kiełbaski, przesłaliśmy pozdrowienia i ruszyliśmy w kierunku migającej na zielono latarni "Andzi". Tydzień temu byliśmy przy niej idąc na "Złotą" wyspę.
"Andzię" zostawilismy po prawej stronie i weszliśmy w tak zwany "Mały Zalew Wiślany".
Było jasno, księżyc oświetlał nam drogę i nie używaliśmy podczas marszu w ogóle czołówek. Przez całą wędrówkę widać było światła miejscowości leżących na Mierzei Wiślanej i na Wysoczyźnie Elbląskiej. Przed nami widniała na horyzoncie pomarańczowa łuna Elbląga.
Na stały ląd weszliśmy w Nowakowie przy moście około godziny 2 w nocy a o 3 kładliśmy się pełni wrażeń do własnych wyrek.