"Jajecznicada XIV". 25/26.05.2018r.





aśnik uratował nas przed całkowitym przemoknięciem. Prognozy przepowiadały burzę, ale nad Elblągiem. Z tamtego kierunku błyskało a szare niebo wokół nas nad miastem było granatowo-czarne.
Lunęło, gdy idąc z Próchnika do Próchnickiego Jaru weszliśmy w las. Salwowaliśmy się karkołomną ucieczką na dno wąwozu. Po przeprawie przez strumień Kamienica doszliśmy do dużego paśnika. Tu mieliśmy przeczekać deszcz, ale lało i lało a czas uciekał.
Druh postanowił w tym miejscu rozpalić ognisko i przyrządzić czternastą jajecznicę na czternastym rajdzie zorganizowanym w tym celu. Ogień odstraszył deszcz. Wprawione w kucharzeniu Super-Włóczybuty raz, dwa wzięły się do przyrządzenia potrawy. Pojawiły się jaja w słoikach, olej, cebula, kiełbasy, pieczywo i za kilkanaście minut pierwsze głodomory raczyły się jajecznicą. "Marynarz" rozdzielał a "Idol" bacznie pilnował, żeby rozdawał sprawiedliwie. Starczyło dla wszystkich, były nawet dokładki.
Deszcz pokrzyżował druhowi plany i musiał zmienić trasę rajdu. Przy paśniku byliśmy około trzech godzin a do Elbląga jeszcze był szmat drogi. Leśną drogą udalismy się do Nadbrzeża a stamtąd asfaltem do Elbląga. Było po piatej rano, gdy dotarliśmy do elbląskiej Zawady.