Sprzątanie po "BAŻANCIE" - 08.12.2018r.





upełnie inaczej znajduje się punkty przy świetle dziennym. W dzień widzisz wszystko; ukształtowanie terenu, odległości, strumienie, bagna, jeziorka i rozmaite przeszkody. Za dnia pracują właściwie tylko oczy. Nocą jest zupełnie inaczej. Oczy przede wszystkim czytają mapę przy często drażniącym świetle czołówek. Potem włącza się potrzebna wyobraźnia, która tworzy z gęsto naniesionych poziomic pagórki, szczyty, przełęcze, przecinki, niecki itd. Oczy i dobre światło nadal są "w cenie", ale dochodzi jeszcze zmysł słuchu i dotyku. Potrafią odnaleźć szmer strumienia, trzask gałęzi, odgłosy wsi, zbadać twardość, suchość gruntu, pochyłość terenu. Gdy to i jeszcze trochę innych czynników zadziała, jest szansa dotarcia z dobrym wynikiem do mety.
Sprzątanie po każdych nocnych "bielikach" już dawno weszło do sekcyjnej tradycji. Odczepianie od drzew punktów kontrolnych a przy okazji danie w kość mięśniom i płucom to jest to, co "Włóczybuty" lubią najbardziej.
Robota szła szybko i sprawnie. Punkty, które planowaliśmy zebrać znajdowała się na "Prochowni", terenie leśnym wokół jeziora Rusałka. Oczywiście w międzyczasie było ognisko a po nim druh nadał Kamilowi pseudonim "Chorąży", bowiem tenże student na każdym rajdzie opiekuje się naszym proporcem. Funkcję tę przejął po "Idolu", który zreszta go ciągle pilnuje i poucza.
Z ciekawostek przyrodniczych należy nadmienić, że trafiliśmy na "Trzech braci" - trzy piękne dęby, które tak nazwał "Kazik" z elbląskiego klubu orienteringu - "Gryf". Ewelina nie mogła się powstrzymać i dwukrotnie wspinała się między tych trzech "mężczyzn". Ledwo ją stamtąd ściągnęliśmy.