Sprzątanie po "WIATRAKU" 11.01.2020r.




o był krótki, ale trudny i intensywny rajd. Wielu uczestników miało ślady błota na pośladkach.
Teren bardzo pofałdowany, strome zejścia i podejścia. W dodatku było ślisko. Całe szczęście, że nie padało. "Włóczybuty" dzielnie przedzierały się przez przewalone drzewa, przeciskały się przez gęste krzaki i młode bukowe zadrzewienia. Humor dopisywał! Co jakiś czas rozlegały się śmiechy, ktoś zjeżdżał albo w komicznej pozie łapał równowagę.
Druh pilnował, żeby wszystkie punkty po "Wiatraku" były zdjęte i wysyłał "Marynarza" do rozminowywania terenu.
Przy ognisku był czas na odpoczynek i zapełnienie brzuchów. Każdy znalazł miejsce do siedzenia i wcinał to, co ze sobą zabrał.
Po popasie zebraliśmy jescze trzy punkty i po dotarciu do drogi asfaltowej druh "zakończył" rajd. Część poszła asfaltem do Łęcza, gdzie pozostawiła swoje samochody, a pozostali pomaszerowali na pobliski przystanek, z którego bus zabrał ich do Elbląga. Na "polu bitwy" pozostali - "Zmorka" z podopiecznym Arturem, "Idol", "Marynarz" i druh. Do całkowitego posprzątania trasy "WIATRAKA" zostało jeszcze kilka punktów w okolicy żwirowni w Kadynach. Zajęło im to około 2 godzin.
Po zakończeniu rozminowywania samochosdem "Marynarza" udali się do Suchacza, do Pana Henryka na zasłużoną herbatę.