Dziki Nogat "Total Extreme" 31.05.2003

Malbork - Parów Węgry - Malbork

nia 31 maja 2003 odbył się dodatkowy rajd. Na zbiórce na stacji PKP w Elblągu pojawiło się 13 osób. Niektórzy byli zdziwieni nieobecnością Druha, ale nie zrezygnowali z wyprawy do Malborka. Kolejka do kasy biletowej była bardzo długa i Krzysiek, żeby pojechać musiał kupić bilet u konduktora w pociągu. W Malborku na stacji przywitały nas jeszcze dwie osoby i w sumie na trasę wzdłuż Nogatu wyruszyło 15 osób. Pierwszy etap rajdu wiódł przez centrum Malborka i wokół średniowiecznej twierdzy Krzyżaków, która w tamtych czasach była stolicą Zakonu Krzyżackiego. Ów zamek jest największą twierdzą w Europie z tej epoki. Obecnie jest "oblegany" przez niezliczone tłumy turystów z wszystkich stron świata. Po pamiątkowym zdjęciu przy murach twierdzy zeszliśmy na szlak "Kopernikowski", który prowadził nas przez pierwsze 5 kilometrów wzdłuż Nogatu. Ten płaski i dość wyraźnie wydeptany odcinek trasy wcale nie zapowiadał tego, że Nogat jest dziki i miejscami niedostępny dla turystów. Jednak już pierwsze podejście uświadomiło nam wszystkim, że nazwa rajdu "Dziki Nogat" jest jak najbardziej trafna. Pierwszy stromy stok i ledwo widoczna wśród pokrzyw ścieżka była tego niezbitym dowodem. Pokonywaliśmy szlak torując sobie drogę czym się dało. Wszyscy, którzy mieli krótkie spodenki wyraźnie odczuli tę przeprawę. Na szczycie postój, czas na drugie śniadanie i chwila na podziwianie rozciągającej się panoramy Nogatu i Żuław.
Kolejny odcinek trasy prowadził przez las i na chwilę oddaliliśmy się od rzeki. Nogat czekał jednak na nas z karkołomnym zejściem ze skarpy. Metody zejścia były różne. Niektórzy próbowali szybko zbiegać i mieć to już za sobą, a inni próbowali pokonać tę przeszkodę spokojnie. Jednak bez względu na wybraną taktykę, większość skończyła na wpół kontrolowanym zjeździe. Potem było trochę luzu. Ścieżka zrobiła się bardziej widoczna, ale trzeba było uważać na gałęzie i wystające z ziemi korzenie. Na trasie było dużo powalonych drzew. Marszrutę urozmaicało nam ciągłe wdrapywanie się i schodzenie po "górskiej" dróżce. Miejscami różnica wysokości dochodziła do 50 metrów. Niewątpliwą, dodatkową atrakcją całej wyprawy był nieustający szczebiot Marleny :) Po czterech godzinach marszu i przedzieraniu się przez zarośla dotarliśmy do głównego celu naszej wyprawy - rezerwatu "Parów Węgry". Został on utworzony w 1968 roku. Zajmuje obszar 23,12 ha. i ma chronić fragment starego, naturalnego lasu mieszanego. Wędrówka tym zalesionym jarem, który ma kształt odwróconej litery "S", była dość trudna. Ścieżka, którą się poruszaliśmy, była uciążliwa i miejscami słabo widoczna. Musieliśmy uważać aby jej nie zgubić. Rezerwat zrobił na nas ogromne wrażenie. Nawet Marlena na chwilę zaniemówiła. Droga powrotna ze wsi Węgry do Gościszewa wiodła wąską asfaltówką. W Gościszewie zakończył się oficjalnie nasz rajd. W stronę Malborka zabrał nas autobus. Część grupy pojechała na stację a pozostali wysiedli wcześniej, aby jeszcze raz spojrzeć na piękny, dziki Nogat. Wyprawa dostarczyła wszystkim dużo wrażeń. Niektórzy już myślą o tym, aby powtórzyć ten rajd na początku nowego roku akademickiego.